Get Adobe Flash player

Historia

Pożar owiany legendami. Schronisko Bronka Czecha.

Góry zmieniają człowieka... Człowiek zmienia góry. Niestety w tym drugim przypadku dzieje się to o wiele szybciej niż pierwszym. Wydobycie minerałów, grabieżcza polityka leśna, zanieczyszczenie powietrza, kwaśne deszcze wszystko to okaleczyło góry. Nawet dziś próbując naprawiać błędy przeszłości, kto wie może popełniamy jeszcze większe wtrącając się w równoważące się bez udziału człowieka przez tysiące lat ekosystemy górskie? Sam ruch turystyczny zmienił góry nieodwracalnie. Kiedyś pojedynczy podróżnicy, pasterskie budy, dziś tysiące turystów zadeptujących szlaki, nocujących w hotelach położonych w samych sercach parków mających chronić unikalną przyrodę.

Obiekty infrastruktury turystycznej powstają, zmieniają właścicieli, swój charakter, czasem też znikają bezpowrotnie z górskich map.

Właśnie takimi, zaginionymi w odmętach czasu obiektami turystycznymi w obrębie najwyższego pasma Sudetów, czyli Karkonoszy chciałbym się zająć zaczynając od dziś opisem historii pewnego nader ciekawego budynku. Budynku, o którego istnieniu stanowią dziś jedynie zarośnięte trawami resztki fundamentów, równo ociosane, rozrzucone bezwładnie fragmenty kamiennych bloków.

Polana zwana fachowo Starą Polaną w Karkonoszach to porośnięta górską i torfowiskową roślinnością rozległa przestrzeń położona na wysokości 1050 m n.p.m – 1100 m n.p.m. na spłaszczeniu stoku góry Smogorni (1489 m n.p.m ) opadającym z Kotła Wielkiego Stawu. Genezą powstania tak wielkiej pustej przestrzeni w tym właśnie miejscu jest masowy wyrąb drewna przez kurzaków w XVII wieku, którego używano do wyrobu węgla drzewnego dla hutników w Kowarach i wypas owiec. Miejsce to o strategicznym położeniu (blisko miejscowości, rozgałęzienie szlaków górskich prowadzących do najważniejszych karkonoskich obiektów) szybko przyciągnęło turystów, choć pierwszym powstałym na Polanie obiektem (zaraz po chatach kurzaków) była oczywiście pasterska buda, która mogła się tam pojawić już przed 1652 rokiem. Szybko jednak owa buda zaczęła udzielać schronienia turystom. Buda ta (choć nie jedyna na Polanie) służyła turystom bardzo długo bo dopiero w roku 1884 na Polanie stanęło schronisko turystyczne z prawdziwego zdarzenia. Schlingelbaude, taką nazwę nadano pięknemu, nowoczesnemu jak na owe czasy obiektowi.

Budynek wiele razy zmieniał właścicieli. Jego pierwszym gospodarzem był Heinrich Einert, od którego schronisko odkupił hrabia Schaffgotsch by wydzierżawić je Heinrichowi Scholzowi, znanemu karczmarzowi z Borowic.

Schlingelbaude na początku swojego istnienia było budynkiem w pełni nawiązującym architektonicznie do alpejskich standardów. Stromy dwuspadowy dach osłaniał spory dwupiętrowy drewniany budynek na solidnej podmurówce. Początkowo schronisko oferowało 15 miejsc noclegowych o bardzo wysokim standardzie i znakomitą restaurację.

Właściciele schroniska mieli także plany wykorzystania zdrowotnego źródła odkrytego nieopodal obiektu, niestety nigdy do tego nie doszło.

Schronisko szybko zatraciło swój szwajcarski charakter w związku wieloma przebudowami, które na przestrzeni lat podejmowali jego gospodarze. Dobudowano balkony, werandy. Kilkukrotnie zwiększano ilość miejsc noclegowych by 1924 roku osiągnąć ilość 50 i uzyskać status luksusowego górskiego hotelu.

W latach 30-tych XX w. podobnie jak w Lucni Boudzie, działała na terenie obiektu stacja meteorologiczna.

Kolejne losy schroniska Schlingelbaude nie są zbyt radosne. Po II Wojnie Światowej ten piękny obiekt trafia pod opiekę PTTK (dokładnie w roku 1951, bo po zakończeniu działań wojennych schronisko trafiło do stowarzyszenia chrześcijańskiej młodzieży męskiej – YMCA,). Po ustaniu wszelkich powojennych perturbacji schronisko nazwano imieniem Bronisława Czecha – utytułowanego polskiego narciarza zmarłego z wycieńczenia w Auschwitz gdzie pracował jako stolarz z numerem obozowym 349. Bronisław Czech działał jako kurier w działaniach konspiracyjnych, odmówił pracy na rzecz III Rzeszy w charakterze trenera młodych narciarzy.

Wracając do schroniska, już z im. Bronka Czecha, to właśnie po 1951 roku rozebrano inne obiekty stojące na Polanie. Nie wiele osób wie o tym, iż oprócz schroniska Bronisława Czecha na Polanie znajdowały się również zbudowane w miejscu dawnych bud pasterskich – po stronie północnej schronisko młodzieżowe Berghähnlein, a po stronie południowej, schronisko Hasenbaude. Wszystkie te schroniska przed wybuchem II Wojny Światowej były prowadzone przez Towarzystwo Karkonoskie –Riesengebirge Verein.

Ogólnie Schronisko im. Bronka Czecha będąc pod opieką PTTK dysponowało około setką miejsc noclegowych, świetlicą z radioodbiornikiem i suszarnią sprzętu.

W roku 1966, dokładnie 11 grudnia. Schronisko Bronka Czecha zakończyło swój żywot. Oficjalnie pożar wywołało nieumyślne zaprószenie ognia, prawdopodobnie od niedopałka papierosa. Obiektu nie udało się uratować, akcję pożarniczą utrudniały ciężkie warunki na drodze do schroniska, które uniemożliwiły szybki dojazd Straży Pożarnej do obiektu.

Jak było naprawdę, tego pewnie nigdy się nie dowiemy. Burzliwa dyskusja jednak jaką wywołał pożar mogła nieść w sobie ziarno prawdy, a pojawiały się w niej fakty zdumiewające. Takie jak opóźnione wezwanie służb pożarniczych, czy nie działające telefony (okazało się, że były nawet dwa). Pożar miał podobno ukryć wielką defraudację... Teorii spiskowych nie brakowało. No cóż niedopałek w wiklinowym koszu, w pokoju kierownictwa, gdzie popielniczek nie brakowało... Taka to chyba karkonoska tradycja, gdy spojrzeć na Schronisko Księcia Henryka i związane z nim plotki.

W latach 80-tych usunięto z Polany resztki Schroniska im. Bronisława Czecha. Polana do dziś stoi niezabudowana choć idee odbudowy budynku nie zgasły. Wszystko się zmienia... Polana zarasta. Z wolna, niespiesznie odzyskuje to co człowiek zabrał górom. Pozostał szlak, trochę głazów... Źródło nadal szemrze wśród skałek i torfów.